Taka Polonia będzie jakie jej młodzieży chowanie – wywiad z dyrektorem Akademii Języka Polskiego w Szkocji

Zawsze podkreślał, że wszyscy Polacy mają pamiętać, że są Polakami i z okazji Święta Konstytucji 3. Maja oraz Święta Odzyskania Niepodległości powinni śpiewać Hymn. *** Z Panią Małgorzatą Firlit, Dyrektorem Akademii Języka Polskiego Im. Gen. Stanisława Maczka w Edynburgu i Dalkeith rozmawia Arkadiusz Wiśnik. *** Skąd wziął się pomysł na otworzenie polskiej szkoły? Czy zrodził się jeszcze w Polsce? A może tu na miejscu w Szkocji? Było to życiowe marzenie? Nie, nie było to marzenie przez całe życie. Przed wyjazdem z Polski obiecałam sobie, że nie będę już pracowała w szkole. Na miejscu okazało się, ze zapotrzebowanie na nauczycieli jest ogromne. To, że powstała szkoła wynikało z tego, ze uczyłam dzieci prywatnie . Rozumiem ,że chciała Pani uczyć dzieci w domu. Chciałam odpocząć i w ogóle nie uczyć. Ale jak to kiedyś, powiedział jeden z moich profesorów „nigdy nie przestaje się być pedagogiem”. Okazało się, że w moim przypadku też tak było. Tak naprawdę nie uczyłam może dwa, trzy miesiące po wylądowaniu w Szkocji. Najpierw uczyłam dzieci sąsiadki, później sąsiadki sąsiadki. Następnie koleżanki i koleżanki koleżanki. Czyli wszystko zaczęło się spontanicznie Tak. Nigdy nie dawałam nigdzie żadnego ogłoszenia. A dzieci przybywało i przybywało … i brakowało mi już czasu. Wiadomo, że lekcje prywatne mogły odbywać się tylko popołudniami, więc brakowało mi czasu, żebym mogła uczyć wszystkie chętne dzieci. Plan otwarcia szkoły rzeczywiście chodził mi po głowie, gdzieś to kiełkowało. Ostateczna decyzja zapadła po rozmowach z rodzicami uczniów. Wynikała z potrzeby rynku. Sama mieszkam na obrzeżach Edynburga, więc wiem, że „wszystko co polskie”, w tamtym czasie skoncentrowane było na Leitwalk’u lub w okolicy centrum Edynburga. Dojeżdżałam z synem do polskiej szkoły dosyć daleko, więc zdawałam sobie sprawę, że rodzice np. z Dalkeith i okolic południa Edynbyrga tez muszą jechać do polskiej szkoły przynajmniej 40 minut, a nawet półtorej godziny. Nie myślałam jednak, że rozwój szkoły w Dalkeith będzie tak dynamiczny. To miała być taka mała szkółka. Miałam uczyć dzieci w jednej sali, ale już na spotkanie organizacyjne w Dalkeith, przyszli rodzice 23 uczniów i trzeba było wynająć tych sal więcej. Miały to więc być dwie sale i dwie panie. I powstaje Edukacyjne Centrum Polonijne To akurat był mój pomysł. Nie pracuję wśród Szkotów, nie pracuję w żadnej firmie. Mając lekcje prywatne wiedziałam od rodziców swoich uczniów, że brakuje takiego miejsca, gdzie można by było spotkać się, mówić po polsku i np szydełkować itp. Gdzie można by było prowadzić szkolenia dla nauczycieli niezbędne do pracy z dziećmi polonijnymi. Inaczej wygląda nauczanie dzieci dwu czy wielojęzycznych niż dzieci w Polsce. Na początku razem z koleżanką miałyśmy pomysł, żeby stworzyć centrum, gdzie miałybyśmy swój budynek, w którym byłyby dwie, trzy maksymalnie cztery sale lekcyjne. Rodzice mogliby przyjść wypić kawę, zrobić kartki świąteczne czy pokleić modele z dziećmi. To miał być bardziej taki dom kultury, ale właśnie poza Edynburgiem. Stąd powstało Edukacyjne Centrum Polonijne, które miało edukować i nauczycieli i dzieci i pomagać rodzicom. Jednak szkoły rozrosły się w tak szybkim tempie, że na razie nie mamy czasu na dodatkowe projekty. Edukacyjne Centrum Polonijne jest stowarzyszeniem. Dlaczego nie jest np. fundacją. jak to wygląda od strony formalnej. Forma stowarzyszenia jest taka a nie inna, ponieważ nie istniejemy po to, żeby zarabiać, tylko żeby coś zrobić dla społeczności polsko-szkockiej. Z naciskiem na polskiej. Byliśmy u prawnika i powiedzieliśmy jaką chcemy prowadzić działalność. Prawniczka zaproponowała nam założenie stowarzyszenia. Czy szkoły są samodzielnymi placówkami czy opartymi o stowarzyszenie? Szkoły to jest mój autorski projekt przy stowarzyszeniu. Od samego początku istnienia ECP miałam zajmować się edukacją. Koleżanka miała zajmować się projektami dodatkowymi. W trakcie tej działalności jakoś tak te nasze drogi się rozeszły, Ona zajęła się trochę innym projektem. Nie będę tu mówiła jakim, bo nie wiem czy mogę? Nie pytałam Jej o to. Robi teraz fajną rzecz też dla Polonii. Proszę powiedzieć ile dokładnie było na początku osób zaangażowanych w to przedsięwzięcie? Zaczynaliśmy w pięć osób. Dwóm z nich … Czytaj dalej Taka Polonia będzie jakie jej młodzieży chowanie – wywiad z dyrektorem Akademii Języka Polskiego w Szkocji